17 października 2019

List

To On widząc nasze modlitwy, wielkie starania oraz walkę o


17 października 2019

To On widząc nasze modlitwy, wielkie starania oraz walkę o zdrowie mamy nakierował nas na tak wspaniałą i ciepłą osobę jaką jest Pani Elwira Kruk.

nieznany-swiat

Piszę w imieniu mojej mamy Marii.

Trafiłam do Pani Elwiry przypadkiem, lecz dziś wierzę, że to nie był przypadek a ręka Boga. To On widząc nasze modlitwy, wielkie starania oraz walkę o zdrowie mamy nakierował nas na tak wspaniałą i ciepłą osobę jaką jest Pani Elwira Kruk. Jest ona niczym anioł stróż zesłany z nieba by pomagać tym, którzy tego naprawdę potrzebują, często będąc dla chorych tzw. ostatnią deską ratunku. Świadectwem tego jest wiele przykładów uzdrowienia czy chociażby polepszenia stanu zdrowia tych, którzy zwrócili się o pomoc do pani Elwiry. W sytuacji, gdy stan zdrowia jest ciężki, doświadcza nas bezsilność a lekarze rozkładają ręce, wtedy szukamy ratunku wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. W takiej też sytuacji znalazł się nasza rodzina, bo w przypadku ciężkiej choroby kogoś bliskiego można powiedzieć choroba dotyka wszystkich jej członków. U mamy stwierdzono w styczniu tego roku nowotwór pęcherza moczowego. Przeprowadzono w kwietniu operację, w czasie której dokonano cystectomii i wyłoniono urostomię z fragmentu jelita. Po tak ciężkiej operacji mama szybko wracała do zdrowia ku uciesze wszystkich.

Po operacji mama czuła się przez dłuższy czas dobrze, wracała do sił. Jeździliśmy na kontrole do onkologów i wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Niestety to “dobre” trwało około trzech miesięcy, do czasu, gdy zaczęła się uskarżać na silne bóle pleców. Nie utożsamialiśmy tego z tym, że może to być rozwój choroby i przerzuty. Stan się pogarszał do tego stopnia, że mama przestała chodzić z powodu silnego bólu. Przeprowadzone badanie (scyntygrafia kości) wykazało, iż powstały przerzuty do kości w kilku miejscach. Rozpoczęto radioterapię i dokonano jednego naświetlania. Niestety stan się nadal pogarszał a ból nasilał i kolejny zabieg nie został przeprowadzony. Lekarz prowadzący zdecydował o umieszczeniu mamy na oddziale medycyny paliatywnej w Brzozowie. Tam miał się stan polepszyć, organizm wzmocnić tak by przygotować mamę do kolejnych naświetlań. W Brzozowie spędziła ponad 3 tygodnie a w międzyczasie wystąpiła niedrożność jelit. Mama słabła z każdym dniem, nie jadła i lekarze nie kryli, że stan jest bardzo ciężki.

Wtedy zaczęliśmy szukać pomocy u innych źródeł, aż natrafiłam na stronę internetową Pani Elwiry i zadzwoniłam prosząc o pomoc. Już na drugi dzień to co było kluczowym problemem, czyli niedrożność jelit ustąpiła, co zdziwiło nawet lekarzy, bo szykowali się na operację. Mama już została przeniesiona na oddział chirurgii a w nocy jelita zaczęły normalnie pracować.

Z pomocą Bożą i wsparciem Pani Elwiry po wielu dniach można powiedzieć krytycznych nastąpiła znacząca poprawa również samopoczucia u mamy. Z każdym dniem czuła się coraz lepiej, zaczęła powoli jeść i wracały jej siły. Lekarze zdecydowali się wypisać ją do domu. W dalszym ciągu jesteśmy w kontakcie z Panią Elwirą i jesteśmy jej wdzięczni z całego serca, polecając Ją Bogu w naszych modlitwach. Po dwóch zabiegach stwierdzamy poprawę samopoczucia, ogólnego stanu zdrowia u mamy. Dziękujemy pani Elwiro za wielką pomoc, ciepło którym pani obdarza i dobre słowo, które tak wiele znaczy.

nieznany-swiat

List od wdzięcznej córki pacjentki, 2019


Leave a comment