Spłacam dług
22 stycznia 2018

Spłacam dług

Lekarze Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie często są świadkami szybkiego powrotu


22 stycznia 2018

Lekarze Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie często są świadkami szybkiego powrotu do zdrowia pacjentów w ciężkich stanach, którym pomogła Elwira Kruk.

nieznany-swiat

Uzdrowicielce wiedzą nie tylko mieszkańcy tego miasta. Po ratunek przyjeżdżają do niej ludzie z różnych stron Polski, a często także z innych krajów. Dopiero od niedawna ma ona własną stronę internetową, a w ciągu 20 lat pomogła w odzyskaniu zdrowia niezliczonej liczbie chorych, którzy rozsławili jej zdolności.
Typowy biurowiec w centrum Rzeszowa z wieloma szyldami przy wejściu. W pokoju, gdzie przyjmuje Elwira Kruk, znajduje się niewiele sprzętów: biurko, dwa krzesła, narożnik, szafka. Na jednej ścianie wiszą krzyż i obraz cierpiącego Chrystusa, na drugiej dyplomy. Jedynymi ozdobami są małe figurki aniołków i płonąca świeczka. Za to osoba przyjmująca w tym gabinecie okazuje się nietuzinkowa.
Studiuję certyfikat Stowarzyszenia Radiestetów i Bioenergoterapeutów „Biorad” we Wrocławiu oraz świadectwo czeladnicze Izby Rzemieślników i Przedsiębiorców w Kielcach, potwierdzające uprawnienia gospodyni do wykonywania zawodu w dziedzinie radiestezji i bioterapii.
— Zanim wzięłam udział w kursach, sama dochodziłam do wszystkiego — Elwira Kruk uprzedza moje pytanie. — W ich trakcie zapoznawałam się z technikami pracy, ale z tego, co tam słyszałam, wiele rzeczy znałam już wcześniej. Zdobyłam uprawnienia, bo takie są wymogi rynku, jednak najlepsze świadectwo wystawiają mi ludzie, którzy odzyskali zdrowie.

Doświadczenie cierpienia

Pracowała zawodowo jako konserwator zabytków. Do dziś zresztą ta tematyka oraz historia są jej ulubionymi dziedzinami. Podobnie jak w przypadku wielu terapeu¬tów powodem zwrotu w jej życiu okazała się ciężka choroba. Lekarze stwierdzili stwardnienie rozsiane i padaczkę. Leżała przykuta do łóżka i wszystkim wydawało się, że już z niego Me wstanie, nie odzyska sprawności. Medycyna akademicka ani żadne inne zastosowane metody nie pomagały.
— Przez 6 lat cierpiałam niesamowite ataki bólu głowy: aż gryzłam ręce do krwi. Korzystałam z pomocy zielarza z Warszawy, Stanisława Nardellego brałam też mikroelementy doktora Podbielskiego. Mój stan, według lekarzy, był bardzo ciężki, dawali małe szanse na wyzdrowienie. Rodzice przygotowywali mnie na to, że muszę nauczyć się żyć z moimi dolegliwościami. Ja jednak, ponieważ należę do ludzi głęboko wierzących, ufałam, że Pan Bóg mnie wysłucha i wrócę do zdrowia. Gorąco się o to modliłam.
Któregoś dnia obudziłam się bez bólu głowy, ustąpiły też inne objawy. Uważam, że zostałam uzdrowiona w nadzwyczajny sposób, bo nieczęsto zdarza się tak szybkie i całkowite cofnięcie tego rodzaju chorób. I to właśnie stało się motywacją dla mojego przyszłego działania. Chciałam po pro¬stu w ten sposób podziękować Opatrzności za wyzdrowienie.
Od pewnego zakonnika usłyszałam, że mam w sobie dużo dobrej energii i powinnam się nią dzielić. Kolejnym szczególnym momentem stały się dla mnie rekolekcje w sanktuarium maryjnym ojców dominika¬nów w Borku Starym, kiedy poczułam wiel¬ką chęć niesienia innym pomocy.
Została uzdrowicielką, a jej dawne kłopoty zdrowotne bezpowrotnie minęły. Wyszła też za mąż i urodziła dwóch synów. Pamięta, że przed 20 laty jej pierwszymi pacjentami byli rodzice — ojciec po wylewie i z kamieniami nerkowymi oraz matka z dolegliwościami sercowymi. Pomogła obojgu. Wśród uleczonych znalazł się także ojciec jej znajomego, cierpiący na niedowład ręki. W trakcie zabiegu chciał poka¬zać, jakiego ruchu nie może wykonać i zademonstrował zdejmowanie swetra. Sam był zaskoczony, gdy tym razem udało mu się bez przeszkód podnieść rękę.
Sąsiedzi długo nie wiedzieli o zdolnościach Elwiry Kruk. Na co dzień widzieli ją w sytuacjach nie wyróżniających znajomej spośród innych kobiet: praca, dzieci, zakupy. Aż kiedyś przeczytali o niej w gazecie. Sąsiadka, chcąc sprawdzić umiejętności terapeutki, zapytała:
— Czy może pani powiedzieć, co mi dolega?
— Tarczyca i nerwica — usłyszała.
— Skąd pani to wie? — nie kryła zaskoczenia kobieta.
— Bo czuję — wyjaśniła pani Elwira.

Pomocne dłonie

Działaniu uzdrowicielki właśnie poddała się Maria z Rzeszowa. Proszę ją o opisanie wrażeń po zabiegu.
— Ręce pani Elwiry nie dotykały mnie, a mimo to czułam je na sobie. Przeżyłam bardzo przyjemne doznanie. Jakby coś się ode mnie odrywało. Momentami występowało całkowite rozluźnienie, taki „odlot”. Może to samoczynna regulacja organizmu? Ustąpiły mi bóle żołądka.
Maria zjawiła się w gabinecie healerki z mężem i synkiem Danielem, którego nerwowość budziła obawy rodziców.

splacam-dlug-2

Zamierzali pójść z nim do psychologa, najpierw jednak zdecydowali się na wizytę u Elwiry Kruk. — Nawet jeśli nie pomoże, to również nie zaszkodzi — orzekli. Po kolejnej wizycie matka chłopca nie posiada się z radości, gdyż korzystne zmiany u chłopca są aż nadto widoczne.
Obserwuję pracę terapeutki z kolejną pacjentką. Najpierw obejmuje dłońmi jej głowę, potem inne części ciała, przesuwa ręce w dół, w górę, na boki. Cały czas skupiona, momentami rozmawia z kobietą. Mówi, że sama wyczuwa, czy następuje poprawa, wie, kiedy skończyć zabieg i czy należy umówić się na następny.
— Każde moje oddziaływanie rozpoczynam od krótkiej modlitwy, polecając pacjenta mocy Boga. Jestem przekonana, że tam musimy szukać źródła wszelkich uzdrawiających mocy, zarówno ciała, ducha, jak i umysłu — napisała Elwira Kruk na swojej stronie internetowej.
— Moja metoda polega na stawianiu małych kroków. Nie przekonuję chorych, żeby czekali na wielkie efekty — objaśnia. — Niech nastąpi choćby jeden. Jeśli po pierwszych zabiegach odczują różnicę, potem znikną kolejne objawy schorzeń. Niektórzy mówią, że już po pierwszym spotkaniu ze mną lepiej się czują, znajdują pracę, poprawiają się ich relacje z innymi ludźmi.

Jeden z byłych rektorów rzeszowskiej uczelni, któremu Elwira Kruk przywróciła zdrowie, zwierzył się uzdrowicielce: — Dzięki pani omija mnie zło, jakie miało mnie spo¬tkać. Miał na myśli to, że w jego rodzinie, jakby na skutek jakiejś klątwy, od czterech pokoleń powtarzały się przypadki przedwczesnych zgonów tych osób spośród rodzeństwa, które urodziły się w drugiej kolejności. On był właśnie tym drugim. Gdy wcześniejszy czarny schemat w jego przypadku nie spełnił się, pacjent skojarzył ten fakt z poznaniem niezwykłej kobiety.

Nigdy nie chwali się, że leczy wszystko, nie uznaje też zbiorowych seansów i nie wy¬pytuje przychodzących o ich choroby. Sama wyczuwa źle funkcjonujące lub osłabione organy.
Z jej własnych obserwacji wynika, że często jest w stanie pomóc w przypadkach takich chorób, jak: białaczka, guzy piersi, nowotwory płuc, nerek, żołądka; schorzenia neurologiczne, niedowłady, bóle kręgosłupa i głowy, cukrzyca, nadciśnienie, niewydolność nerek, stany za¬palne dróg moczowych, astma, duszności, alergia, nerwice, depresje, niegojące się rany, bezpłodność, impotencja.
Od czasu do czasu jest wzywana do pacjentów przywiezionych na szpitalny oddział reanimacji. Działa wówczas na nich, a wszyscy obecni, w tym personel medyczny, są świadkami nagłego powrotu sił witalnych u chorych.
Mówi anestezjolog ze Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie Marta Kwiatkowska (wypowiedź autoryzowana):
— Parokrotnie byłam świadkiem wezwania na OLOM pani Elwiry i na własne oczy widziałam u pacjentów poprawę krążenia krwi, unormowanie ciśnienia, odzy¬skanie przytomności. Nieprzytomni nie wiedza, co jest przyczyną zmiany ich stanu. W większości cierpieli na uszkodzenia mózgu, drgawki, niewydolność krążenia. Po zabiegach pani Elwiry ludzie ci budzili się. Jeden z chorych miał rozległe stłuczenie mózgu, a pod jej wpływem wrócił do zdrowia, a potem także do pracy. Inny poszkodowany, przywieziony z wypadku z niedotlenieniem mózgu, naszym zdaniem nie do uratowania, poddany działaniu pani Elwiry, obudził się, wyzdrowiał i został wypisany ze szpitala. Rodziny pacjentów pytają nas, czy mogą wezwać uzdrowicielkę. Nigdy nie zabraniamy.
Proszę lekarkę o ocenę tych zjawisk z punktu jej wiedzy. W odpowiedzi słyszę:
— To coś innego niż medycyna. Działa przypływ jakiejś energii do komórek. Coś w tym musi być, a my nie potrafimy tego nazwać.

Elwirę Kruk od dawna zapraszają do rzeszowskiego szpitala także rodzice dzieci chorych na białaczkę. Zapamiętała m.in. taki przypadek: zbiegająca po schodach mała pacjentka dziwnie się jej przyglądała. Po powrocie do domu spotkała kobietę wychodzącą z klatki schodowej jej bloku. Właśnie poszukiwała uzdrowicielki. Przyjechała z Zakopanego i była matką dziewczynki chorej na białaczkę.
Razem poszły do szpitala. Tam okazało się, że jej córeczka jest właśnie tą, która w tak znamienny sposób przyglądała się uzdrowicielce. Pani Elwira spytała wówczas, dlaczego zwróciła na nią uwagę. Wzruszone dziecko opowiedziało swój sen, w którym Matka Boża pokazała jej młodą kobietę i powiedziała: — Spotkasz ją i ona cię uzdrowi. Kobieta ze snu miała twarz Elwiry Kruk.
A może tylko dziewczynce tak się wy¬dało? Najważniejsze, że w tym przypadku zabiegi spowodowały całkowite wyleczenie z choroby uznanej za wyjątkowo ciężką.

Dowody dla niedowiarków

Rzeszowska healerka gromadzi dokumentację lekarską podopiecznych. Można w niej znaleźć m.in. historię chłopca cho¬rego na stwardnienie rozsiane, który chodził o kulach. Ponieważ wcześniej leczył się w szpitalu, zachowały się wyniki jego badań przed rozpoczęciem i po zakończeniu terapii z udziałem Elwiry Kruk. Po¬prawa nastąpiła szybko: pacjent prawie w pełni odzyskał sprawność, a obecnie porusza się samodzielnie.

O innym przypadku opowiada sama terapeutka, przeglądając plik wyników badań:
— Janusz K z Krakowa nabawił się trudnego do usunięcia gronkowca złocistego. W Katedrze Mikrobiologii Collegium Medicum UJ 27 lutego 2003 r. badania wykazały „odporność na antybiotyki”. Usłyszał gdzieś o mnie i przyjechał do Rzeszowa. Bardzo liczył na moją pomoc. Po dziesięciu
zabiegach pozbył się gronkowca. Badania przed terapią i po niej wykonała w Krakowie ta sama pani dr hab. Małgorzata Bulanda. 12 marca, a więc po niespełna miesiącu, potwierdziły one zniknięcie gronkowca. Ten człowiek przyjeżdżał do mnie z żoną uskarżającą się na chorą wątrobę. Pomogłam ją wyleczyć, a przy okazji — chociaż na początku nic na ten temat nie powiedziała — zaradziliśmy także bezpłodności.
Oprócz gromadzenia dokumentacji lekarskiej terapeutka prowadzi szczególny rodzaj kroniki z nazwiskami i adresami osób korzystających z jej pomocy. Niektóre przypadki spisuje sama, a uleczeni własnoręcznymi podpisami uwiarygodniają notatki. Są też sporządzane przez pacjentów. Wybieram kilka wpisów.

splacam-dlug-3

Zofia K. z Rzeszowa, lat 48:
W 1989 r. między piersiami miałam guza wielkości śliwki. Otrzymałam skierowanie do szpitala w celu wycięcia. Wyznaczono już termin zabiegu, ale dowiedziałam się o pani Elwirze i o tym, że udało się jej pomóc wielu takim osobom, jak ja. Postanowiłam skorzystać z tej szansy. Już po dwóch zabiegach guz zaczął się wyraźnie zmniejszać, a po paru następnych całkowicie zniknął. Dzięki pani Elwirze uniknęłam operacji i do dzisiaj, po prawie 12 latach, nic złego się nie dzieje.

Andrzej K. z Godowej, lat 42:
Przyjechał z uszkodzona wątrobą i por firią skory, z palcem złamanym po wypadku. Zebrała się ropa. Uskarżał się na ból rąk. Cierpiał też na bezsenność. Już po pierwszym zabiegu ustąpił ból kończyn. Po następnych rany zagoiły się zupełnie, podobnie jak wypryski na skórze.

Stanisław z Padwi Narodowej, lat 26:
Byłem leczony psychiatrycznie od 1995 r, bez rezultatu. Załamałem się. Do gabinetu pani Elwiry zgłosiłem się w 2002 roku. W czasie zabiegu odczuwałem silne działanie (..). Po wyjściu zarejestrowałem wyraźną ulgę emocjonalną i odtąd mam mniejsze lęki przed otoczeniem. Teraz myślę bardziej pozytywne i czuję się lżej na duszy. Odczuwam w sobie działanie energii. Odbyły się dopiero dwa zabiegi, ale wiem, że wszystko jest na dobrej drodze.

Kolejny wpis:
Na imię mam Piotr i w stycz¬niu skończę dwadzieścia jeden lat. Moją najcięższą dolegliwością była „choroba duszy”. Na pewnym etapie życia zostaliśmy sami z siostrą bez matki i z ojcem alkoholikiem. Gdy doszła do tego sprawa matury, zacząłem tracić kontrolę nad swoim życiem. Dzięki Pani Elwirze zrozumiałem, że zmienia się nie nasza sytuacja zewnętrzna, tylko my sami. Jeśli sobie to uzmysłowimy, jesteśmy w stanie pokonać każdą chorobę. Wierzę, że do Pani Elwiry trafiłem nieprzypadkowo i będę za to dziękował Bogu do końca życia. Wiem, że mogę być kim chcę i stawić czoła wszystkim przeciwnościom.
Urszula z Rzeszowa, lat 50:
Kres moim dolegliwościom miało położyć leczenie szpitalne. Od 7 lat cierpiałam na cukrzycę, miałam stopę cukrzycową (otwarta rana), zapalenie stawu kolanowego (bardzo silny ból), nie mogłam chodzić. Utykałam na lewą nogę, chodzenie sprawiało mi cierpienie fizyczne. Dostałam już skierowanie na operację. Poza tym z powodu klimakterium dokuczało mi nadciśnienie. W efekcie wysokiego poziomu cukru wystąpiła „stopa cukrzycowa”, pojawiły się niegojące się rany na stopie i między pakami.
Po jednym, trwającym 10 minut zabiegu 22 kwietnia 2002 r. zniknął stan zapalny, cukry znacznie się obniżyły, ciśnienie unormowało, przestała mnie boleć głowa, a rana na stopie wygoiła się. „Gorące” lewe kolano, na które działała pani Elwira, zaczęło stygnąć, ustąpił stan zapalny i operację odwołano.

Magdalena K. z Krakowa:
Składam wielkie podziękowanie za dar dziecka, na które czekaliśmy 2 lata i byliśmy pewni, że nie ominie nas długa kuracja hormonalna. Harmonia i zdrowie są teraz we mnie, radośniej patrzę na życie. To wpływ zabiegów pani Elwiry. Jestem ogromnie szczęśliwa i bardzo dziękuję!

Zapis z historii choroby Danuty S. z Rzeszowa, lat 30:
Straciła wzrok w lewym oku i osłabł jej słuch. Po trzech zabiegach odzyskała widzenie, poprawił się słuch.

Czasem zdarza się jej oddziaływać energią na odległość. Np. pewna Polka mieszkająca w Hiszpanii zaczęła leczyć się u Elwiry. Kruk podczas pobytu w Rzeszowie, jednak musiała wyjechać. Zostawiła swoje zdjęcie, wierząc w możliwość terapii bez osobistego kontaktu. Po pewnym czasie napisała w liście: Pragnę podzielić się swoimi spo¬strzeżeniami, a także podziękować za to, co pani dla mnie robi. Kiedy wchodziłam do pani gabinetu coś mi mówiło, że otrzymam pomoc. Podczas zabiegów czułam ciarki na nogach i rękach. Od początku wierzyłam, że wszystko jest na dobrej drodze, ale musiałam wrócić do pracy. Mimo odległości 3,5 tys. km wykonany przez Panią zabieg odczuwałam tak samo, jak w gabinecie.

A jednak coś…

Inną rzeszowską lekarką, która poznała właściwości uzdrowicielki jest pediatra Ewa Kozińska. Relacjonuje zdarzenie, jakiego była świadkiem:
— Moja 70-letnia mama została poddana piętnastu zabiegom pani Elwiry. Cierpiała na raka jelita grubego z przerzutami na wątrobę. Pod wpływem nieznanej energii ustąpiły obrzęki kończyn dolnych i nastąpiła ogólna poprawa jej stanu.
Także ona nie znajduje wyjaśnienia tego rodzaju terapii z punktu widzenia medycznego. Mimo to ma zaufanie do pracy healerki.
— Nie wiem, jak tłumaczyć ten rodzaj przywracania zdrowia. Ta dziedzina jest za mało udokumentowana naukowo i wszystko okazuje się zbyt ulotne. Znamy tylko wyniki obserwacji. Dopiero, kiedy ktoś, tak jak ja, zobaczy rezultaty, nabiera przekonania.

Artykuł w miesięczniku „NIEZNANY ŚWIAT” (212) 2008


Leave a comment